Tadeusz Wiejowski
Twórcą i komendantem obozu w Oświęcimiu był Rudolf Hoss, urodzony w 1900 roku w rodzinie katolickiej z woli ojca miał zostać kapłanem. Hoss wybrał jednak wojsko. W latach 20 XX wieku wstąpił do NSDAP, kiedy Hitler doszedł do władzy został członkiem SS. W maju 1940 roku mianowany został na komendanta obozu w Auschwitz. Obóz zagłady był strasznym miejscem i nie wiele osób zdecydowało się spróbować z niego uciec. Pierwszą osobą, której się to udało był Tadeusz Wiejowski. Urodził się w 1914 roku w chłopskiej rodzinie w Kołaczycach. Jako młodzieniec wstąpił do WP i brał udział w walkach w 39 roku. Po upadku kampanii wrześniowej brał udział w akcjach ruchu oporu. Został schwytany 13 czerwca 1940 roku skąd wywieźli go do Krakowa. Następnego dnia był już w obozie w Auschwitz. Warto przytoczyć to powitanie złapanych więźniów przytoczone przez Karla Fritzscha (kierownika obozu). "Nie przybyliście do sanatoruim, lecz do niemieckiego obozu koncentracyjnego, jeśli w transporcie są Żydzi, to mają prawo żyć nie dłużej niż 2 tygodnie, księża miesiąc, pozostali 3 miesiące". Tadeusz Wiejowski został oznaczony numerem 220. Podczas pobytu w obozie Wiejowski zapoznał polskich elektryków pracujących na terenie obozu. Byli nimi Bolesław Bicz, Emil Kowalowski, Stanisław Mrzygłód, Józef Murzyński i Józef Patek, wszyscy należeli do ZWZ. Przejęci losem osadzonych osób przynosili im jedzenie i zabierali listy do rodzin. Na początku w obozie było nie wielu strażników, więc ucieczka miała szanse powodzenia. Wiejowski postanowił zaryzykować. W Sobotę 6 lipca 1940 po porannym apelu Wiejowski udał się potajemnie do pokoju elektryków, tam czekały na niego ubrania cywilnego pracownika obozu. Około godziny 10, elektrycy wraz z Wiejowskim opuścili teren obozu skąd skierowali się w stronę stacji kolejowej. W obozie zapanował niepokój. Fritzsch dowiedział się iż więzień 220 zaginął. Podczas apelu domagał się wyjawienia prawdy, prześladował więźniów. Fritschowi udało się zdobyć informację od więźniów na temat pomocy elektryków zbiegowi. Przeniesiono ich do obozu drugiej kategorii Mauthausen uważanego za cięższy od Auschwitz, przeżyć udało się jedynie Bolesławowi Biczowi. Tadeusz Wiejowski po swojej ucieczce cieszył się wolnością przez nieco ponad rok czasu. Jesienią 1941 roku został pojmany i osadzony w więzieniu w Jaśle. W Grudniu został rozstrzelany w szybie naftownym niedaleko Gorlic. Z obozu próbowało się wydostać jeszcze wielu innych więźniów, jednak większość z nich była klęską.